Ela Goldman

Praca doktorska "Pogranicza"

 

Moja instalacja aktywna składa się z ośmiu elementów. W centralnym miejscu znajduje się rodzaj ruchomej, aktywnej instalacji o powierzchni 160 cm x 270 cm.

Nazywam ją Neve Drejdelim. Przestrzeń tę wypełniają okrągłe, drewniane drejdle, każdy o średnicy około10 cm.  Jest ich razem 432. Liczba ta odczytywana z dwóch stron zachowuje swoją kolejność (4-3-2 ale także 2-3-4). Suma liczby 4+3+2 daje nam 9, które po odwróceniu staje się liczbą 6. Cyfra 9 w numerologii to powtarzalność.

Drejdle pokryte są hebrajskimi literami nun ((נ, gimmel (ג), hej (ה) i szin (ש), zapisanych w formie brunatno-sepiowych spirali. Neve Drejdelim po chwili zamarcia zaczyna się poruszać. Drejdle stopniowo zaczynają się kręcić. Ich ruch nie jest jednak przypadkowy. Wiąże się on ściśle ze zdaniem „Nes gadol haja szam/po” („wielki cud zdarzył się tam/tu”). Na początku w masie poruszających się drejdli, nieruchome pozostają te z napisaną literą "nun", które jest pierwszą literą zdania „wielki cud zdarzył się tam/tu”. Następnie nieruchomieją drejdle z literą "gimmel", potem "hej", "szin" i na końcu "pej".  Na instalację działa również oświetlenie, które z normalnego źródła światła, przechodzi w ciemność, by wraz z ruchem drejdli na Neve Drejdelim, zamienić się w kręcącą się łunę ultrafioletu. Nastepuje z ten sposób totalna zmiana nastroju. Z sepiowej instalacji, przypominającej litery na starej maszynie do pisania, do rozpędzonych samochodów na autostradzie nocą.

Po bokach  Neve Drejdelim, na ścianach rozmieszczone jest siedem  konstrukcji przestrzennych o wymiarach  około 47cm x 60 cm x 120 cm. Nazywam je Batim, od hebrajskiego słowa domy (בתים). Wykonane są one z metalu pokrytego korozją, tworząc w ten sposób specyficzny kolor. Przypomina on rodzaj urodzjanej gleby o charakterystycznym czerwonym zabarwieniu nazywanej hamrą. Staje się ona w moich Batim synonimem korzeni i przynależności. Nawiązuje do cykliczności okresów agrarnych, wzrastania, ale też zakopywania, do narodzin i kopania grobów. Sprawia wrażenie początku, żyzności, ale równoczęśnie, przez swój charakterystyczny kolor, przypomina rozlaną krew i śmierć. Jest łącznikiem z przeszłymi pokoleniami.

Batim tworzą kompozycje ażurowe, dając możliwość oglądania także ich wnętrza. Stanowią one swoisty krajobraz dla aktywnej instalacji Neve Drejdelim. Przez swą ażurowość przysłaniają, zacieniają, nadają tajemniczości ale także pokazują kierunki patrzenia na kręcący się Neve Drejdelim.

 

Pogranicze. Dla mnie znaczenie tego słowa wydaje się być ukryte gdzieś pomiędzy tym co przynosi na myśl możliwość zmiany, wspólne istnienie i przenikanie się odrębnych rzeczywistości, a także przebywanie na granicy różnych światów.

Patrzę na pojęcie pogranicze bez jego powszechnego zastosowania (tj. nazwania obszaru). Próbuję przyjrzeć się mu, opierając się na swoistej grze z samą sobą, wspomnieniach i dotychczasowym doświadczeniu.

W mojej pracy zwracam uwagę na interesujący mnie temat, dotyczący pogranicza między przeszłością, a teraźniejszością, które pragnę pokazać „lokalnie”. Swoje działania artystyczne opieram na kulturze żydowskiej, która jest kulturą grupy pogranicza.

Na przeszłość składają się moje wspomnienia. Kontynuacją przeszłości jest teraźniejszość, która osnuta jest na moich przeżyciach. Czas przeszły z teraźniejszym będą istniały jako jedna konstrukcja, a momentem granicznym będzie poruszenie kompozycji, prowadzące do stopniowej sposobie myślenia i odczuwania, zarówno przeze mnie jak i innych uczestników mojej aktywnej instalacji.

Inspiracją do pracy badawczej stało się zetknięcie z dwoma różnymi światami, dwoma różnymi czasami. Jeden przedstawiał obraz mocno zakurzonych opowieści zasłyszanych w dzieciństwie. Pachniał pustynią, kurzem przewracanych stron opowieści o biblijnych bohaterach, rodzynkami, szabasowymi świecami i smutkiem za czymś co odeszło. Drugi świat to wszystko co się wokół mnie działo. Oba światy naznaczone były cyklicznością mijających pór roku i świąt. Mówiono mi, że „To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie”. (Księga Koheleta, Rodział 1)

To uczucie zawieszenia między przeszłym, a teraźniejszym, mnie nie opuszcza.

Postanowiłam powołać drejdla (zabawkę służącą do gry podczas święta Chanuka) na głównego aktora w mojej próbie znalezienia pogranicza między czasem przeszłym, a teraźniejszym, między tam i tu. Podstawą mojej instalacji są wspomnienia, które jawią się jako czas przeszły, zaklęty w postaciach osób, które odeszły. Przeszłość nakłada się na teraźniejszość. Moje dotychczasowe inspiracje i przemyślenia doprowadziły mnie do zadania pytania o moc wyjaśniającą drejdla w sztuce i kulturze współczesnej, dochodząc do wniosku, że jest to symbol nie używany. Poprzez moją pracę chciałabym ukazać jego współczesną interpretację.

Myśląc dalej nad współczesnymi możliwościami drejdla, wydaje mi się, że chciałabym sprawdzić czy zadziała on jak swoista maszyna pamięci. Wspomnienia przywołane przez opowieści, a następnie wzmocnione użyciem tego samego symbolu (drejdel), którego do chanukowych rytuałów używały przeszłe pokolenia, ukazują cykliczność . Co roku w święto Chanuki, rozpoczynające się 25 dnia miesiąca ki­slew, wprawia się w ruch drejdel. Drejdel w mknącej jak autostrada rzeczywistości, nadal niesie to samo przesłanie ("wielki cud zdarzył się tam-tutaj").

Zakręcając drejdlem, powtórzę dokładnie to co robiono w przeszłości i co czynią kolejne, następujące po nich pokolenia. Wzbicie się w taniec po kole, przy pomocy Neve Drejdelim wprowadza w swoisty rodzaj transu rytualnego. W ten sposób można dotknąć przeszłości i przywrócić przeszłe wspomnienia, pozostając jednak we współczesności.

W kabale obrzędy przez swoją powtarzalność, przyjmują postać cykliczną, kolistą. Ludzie za pomocą nakazanych rytuałów, wracają do zarania czasu i próbują znaleźć dla siebie odpowiednie miejsce w Drzewie Życia, na które składa się dziesięć sefirot - emanacji boskiego światła.W mojej instalacji każdy z drejdli przybierając kształt sefirycznego, kabalistycznego koła, kręci się osobno, ale działa też w masie innych drejdli. W kole, koniec jest jednocześnie jego początkiem. Wszystkie rytuały i święta polegają na aktualizowaniu jakiegoś wydarzenia, dokonanego w przeszłości. W ten sposób poprzez obrzędy można ten czas bez końca odzyskiwać. Moje sefiryczne koła mają być swoistą podróżą i wywołaniem wspomnień przeszłych pokoleń. W tym sefirycznym, rytualnym, kolistym tańcu można dopatrzeć się rodzaju ekstazy, pozwalajacej na połączenie przez chwilę przeszłości z teraźniejszością. Dodatkowo światło ultrafioletowe, pojawiające się w czasie wirowania instalacji drejdli, ma za zadanie wzmocnienie mistycznego charakteru obrzędu. Przywołując święto Chanuki, w którym „nes godol haja szam/po” „zdarzył się tam/tutaj wielki cud”, nawiązuję do ciągu pokoleń, które w przeszłości w czasie Chanuki, wykonywały ten sam rytuał. Wiąże on ojców z dziećmi i dzieci z ojcami, dając więzom ponadczasową łączność. Stąd też Neve Drejdelim otoczony został przestrzennymi interpretacjami kszatłtu drejdla, który przypomina dom, przywołujący na myśl, wiele znaczeń, m.in. schronienie, bezpieczeństwo, rodzinę a i też wspomnienia z dzieciństwa.

W końcowej części rozprawy podkreślam, iż drejdel w mojej instalcji nabiera barw i charakteru niezwykle osobistego.

Drejdel staje się dla mnie symbolem, który przypomniał mi co było. Przywrócił mi pamięć i kontakt z dawnymi wydarzeniami. Stał się symbolem swoistej łączności wspomnień i miejsca.

Jest "zabawką" z moich wspomnień. Kręcono drejdlem każdego miesiąca kislew "tam" (bowiem "wielki cud zdarzył się tam"), a teraz ja to robię w tym samym czasie "tutaj" ("wielki cud zdarzył się tutaj"), w święto Chanuki, które upamiętnia  cud.

Takiego cudu, który połączy mnie z przeszłymi pokoleniami, oczekuję.

W moich poszukiwaniach przeszłam drogę w wymiarach czasu i przestrzeni.

Zbierałam wrażenia, by dokonać ich opisu i interpretacji wizualnej, którą jest właśnie Neve Drejdelim - moja maszyna pamięci, przywołująca wspomnienia we współczesności.